Artykuły z kategorii

Motyl siedzący na kwiatach bzu. Fot. www.stockvault.net

Organizatorzy przedsięwzięcia zachęcają do sadzenia lilaków w przydomowych ogródkach.

- Nie każdy będzie orłem, ale każdy może mieć swojego słowika – przekonują.

To kolej na akcja Mojej Biblioteki Mazurskiej, antykwariatu i wydawnictwa prowadzonego przez Waldemara Mierzwę z Dąbrówna. W 2013 roku zachęcał mieszkańców regionu do siania malw – ich nasiona za darmo mógł dostać każdy zainteresowany uprawą. Teraz przyszła kolej na lilak, czyli popularny bez. - Świat jest już tak poukładany, że nie każdy z nas będzie orłem, ale za to każdy, no prawie każdy, może mieć swojego słowika! Prawie każdy, bo szczęściu trzeba pomóc, i bez własnych bzów się nie obędzie – pisze na internetowym profilu Biblioteki. - Na swojego słowika w tych bzach (bo słowiki bzy uwielbiają) będziemy musieli wprawdzie trochę poczekać, bo bez nie rośnie zbyt szybko, fajne jest jednak to, że czas oczekiwania już za kilka lat umili Wam piękny widok i upojny zapach bzowych kwiatów.

Lilaki to zazwyczaj wysokie krzewy, czasami osiągające rozmiary niewielkiego drzewa do 3–4 metrów wysokości. Niegdyś były one na Mazurach i Warmii wszechobecne, rosły niemal przy każdym obejściu, upiększając je, a często odwracając uwagę od biednej szpetoty. Są długowieczne, rzadko przemarzają, nie mają wielkich wymagań co do gleby i stanowiska (ich zaletą jest to, że mogą rosnąć nawet w cieniu) i są proste w uprawie. Jesień to znakomita pora na ich sadzenie, choć przyjmą się i te sadzone wiosną czy latem. Najprostszym sposobem rozmnażania jest wykopanie pędów rosnących obok rośliny macierzystej. I z tym nie ma specjalnego problemu, bo w wielu miejscach Mazur i Warmii bzy rosną gromadnie koło „spalonek”, wzdłuż dawnych miedz i w przydrożnych rowach. Sadzimy je wykopując w ziemi dołek dwa razy większy od bryły korzeniowej sadzonki. Do tak przygotowanego otworu wkładamy sadzonkę i zasypujemy ją ziemią, dobrze ją uciskamy i podlewamy. W przypadku sadzenia bzów jesienią warto u podstawy pędu naziemnego uformować kopczyk.

- Na pewno każdy znajdzie jakiś kąt w ogrodzie lub za ogrodzeniem, a nawet przed swoim blokiem, by posadzić ich kępę – przekonuje Waldemar Mierzwa. - Ja zrobiłem to już kilka lat temu, nasze bzy mają już półtora metra wysokości i kwitną. Liczymy, iż doczekamy się w nich kiedyś własnych słowików. Może i wam się uda?

Liczy na to, że w akcję „bzową”, podobnie jak w „malwową” zaangażują się regionalne stowarzyszenia, towarzystwa, fundacje, inne organizacje społeczne oraz wszelkich ludzi dobrej i wkrótce Warmia i Mazury wypełni wiosną śpiew słowików w bzach.